Pages

Monday, July 7, 2014

Visiting the King Country


A few weeks ago Julian had an out of town gig so as usual we decided to turn it into a mini road trip. However this time it was even more exciting as our route included visiting Julian's hometown. As much as I do not want to admit it, I am pretty sentimental and this kind of thing makes me pretty happy. I was looking forward to seeing the town where Julian went to primary school and formed his first childhood memories :)
Our first stop was Taumarunui where Julian played his gig on Saturday night. Sunday morning we set off to Raetihi  - Julian's hometown. Raetihi is located in the central North Island in a region called The King Country. Its population in 2006 was recorded at 1,035 so it is pretty small but very charming with its little buildings some of which are over 100 years old…Note to my European readers: do not laugh, 100 years old is a pretty big deal in NZ ;) One of the main attractions of Raetihi is its proximity to Mount Ruapehu (one of the world's most active volcanoes and the largest active volcano in NZ). Mount Ruapehu is also a major ski centre in the North Island. It is definitely a breathtaking view when you drive through those windy roads and all of a sudden you see this beautiful majestic mountain covered in snow…And let me tell you once you get out of the car…You can definitely feel it is winter and you are not in Auckland anymore… 

Kilka tygodni temu Julian gral koncert poza Auckland, wiec jak to mamy w zwyczaju stwierdzilismy, ze to bedzie dobra okazja na urzadzenie mini wycieczki samochodowej po okolicznych miejscowosciach. Aczkolwiek tym razem smaczku calej wyprawie dodawal fakt, ze mielismy w planach odwiedzenie rodzinnego miasteczka Juliana.  Chociaz bardzo nie lubie sie do tego przyznawac, jestem  strasznie sentymentalna i tego typu wycieczki sprawiaja mi mnostwo radosci. Nie moglam sie doczekac, zeby zobaczyc, gdzie Julian mieszkal jako maly chlopiec, gdzie chodzil do szkoly podstawowej i gdzie nawiazywal pierwsze przyjaznie :)
Naszym pierwszym przystankiem bylo Taumarunui. Tam Julian gral koncert w sobote wieczorem, a w niedziele rano wyruszylismy do Raetihi - rodzinnego miasta Juliana. Raetihi znajduje sie w centralnej czesci wyspy polnocnej, w rejonie zwanym The King Country. Wedlug danych z 2006 jego populacja, to zaledwie 1,035 mieszkancow. Miasteczko jest bardzo male, ale niezwykle urokliwe z malymi, drewnianymi budynkami. Niektore z nich maja nawet ponad 100 lat…Uwaga do moich europejskich czytelnikow: prosze sie nie smiac, ale budynek, ktory ma ponad 100 lat to powazna sprawa w NZ ;) Jedna z glownych atrakcji Raetihi jest jego bliskosc do Mount Ruapehu (jednego z najbardziej aktywnych wulkanow na swiecie i najwiekszego wulkanu w NZ). Mount Ruapehu jest takze glownym osrodkiem narciarskim na wyspie polnocnej. Jej widok zdecydowanie zapiera dech w piersiach, zwlaszcza kiedy jadac przez dluzszy czas po dosc kretych drogach, nagle wylania sie przed nami ta piekna i majestatyczna, pokryta sniegiem gora…I mozecie wierzyc mi na slowo, ze sekunde po tym jak opuscicie cieple wnetrze samochodu, momentalnie zdajecie sobie sprawe z tego, ze tak faktycznie jest zima a Auckland z jego umiarkowanymi temperaturami jest daleko stad… 


Ohakune Railway Station





Pretty impressive railway bridge. Julian's brothers used to dare each other to run across it…If there was a train coming there was no escape...Boys and their risky games. Julian being the youngest missed out on this game…

Robiacy wrazenie most kolejowy. Bracia Juliana jako dzieci wyzywali sie wzajemnie na pojedynki polegajace na przebiegnieciu calej dlugosci mostu. Jesli w tym czasie jechalby pociag, to szanse na ucieczke praktycznie nie istnialy…Chlopcy i ich ryzykowne zabawy. Julian jako najmlodszy nie bral w tym udzialu i do dzis nie moze tego odzalowac…





One of the main streets in Raetihi
Jedna z glownych ulic w Raetihi


Old railway station, now turned into a museum.
Stara stacja kolejowa. Teraz miesci sie tutaj muzeum.






I love his smile ❤
Uwielbiam Jego usmiech ❤


Beautiful Mount Ruapehu


We finished off the day on an unhealthy note by stuffing ourselves with pork sliders, spare ribs and fries. We had no regrets though as everything was delicious. 

Dzien zakonczylismy opychajac sie niezdrowym jedzeniem…w menu znalazly sie kanapki z wieprzowina, zeberka i frytki. Nie mielismy zadnych wyrzutow sumienia, bo wszystko bylo przepyszne.



Friday, June 20, 2014

Proximity to water :)


Since I was a little girl I always wanted to live somewhere close to sea. I envied people who could go for a walk on the beach on a daily basis. I was lucky if I saw sea once a year…However my fate changed over eight years ago when I moved to Auckland. Now I am so used to the fact that wherever I go within the city I will see the ocean, I cannot imagine how I spent almost 2/3 of my life being unable to do that ;) Nothing calms me down more than sitting down and looking at water, especially that here I can do it even in winter :) without the risk of getting frostbites. Climate in NZ is quite varied, there are regions where it snows in winter and temperature drops below zero, but there are places like Auckland where you do not see the snow and temperatures oscillate between 15 and 20 degrees. It is definitely my kind of winter :) I hate being cold and I still have nightmares when I think of times when I was a little girl and my mum would force me to wear tights underneath my pants (which I hated because it made me feel like I was wearing an armour - it was sooo uncomfortable) as it was cold outside. Of course there are days here when it rains literally for days during winter but it is still better than enduring freezing temperatures for months so if any of you hate the cold and need good dose of vitamin D you should definitely come and live in Auckland :) 

Odkad pamietam jednym z moich najwiekszych marzen bylo mieszkanie blisko morza. Jak ja zazdroscilam wszystkim, ktorzy mogli kazdego dnia pojsc na spacer po plazy. Ja uwazalam sie za szczesciare jesli udalo mi sie zobaczyc morze raz w roku…Ale los sie do mnie usmiechnal ponad osiem lat temu, kiedy przeprowadzilam sie do Auckland. Teraz jestem juz tak przyzwyczajona do widoku oceanu, ze nie moge sobie wyobrazic jak przezylam prawie 2/3 zycia bez codziennej dawki wody. Nic nie uspokaja mnie tak jak widok fal, zwlaszcza, ze tutaj moge wybrac sie na plaze nawet w zimie :), nie ryzykujac, ze cos sobie odmroze. Klimat w NZ jest bardzo zroznicowany, sa regiony gdzie pada snieg i temperatura spada ponizej zera, ale na szczecie sa miejsca takie jak Auckland, gdzie nie doswiadczycie sniegu, a temperatury oscyluja w okolicach 15-20 stopni. To zdecydowanie moj ulubiony typ zimy :) Ja nienawidze marznac i do dzis mam koszmary, kiedy przypominam sobie  jak w dziecinstwie mama kazala zakladac mi cieple rajtuzy pod spodnie (serdecznie tego nienawidzilam, bo mialam wrazenie jakbym chodzila w zbroi), poniewaz na zewnatrz bylo tak zimno. Oczywiscie, ze i tutaj nie jest tak idealnie i zdarzaja sie zimowe dni, kiedy deszcz leje doslownie bez przerwy, ale mimo wszystko latwiej to przezyc niz miesiace w ujemnych temperaturach, takze jesli ktos nie znosi zimna i potrzebuje odpowiedniej dawki witaminy D, to zdecydowanie powinien sie przeprowadzic do Auckland :)


The last few weekends have been really sunny and warm, therefore we have been taking advantage of it staying outdoors for most of the time. We started our lazy Saturday with coffees in sun filled lounge followed by homemade breakfast prepared by Julian :) Then we decided it would be a total waste to stay indoors and we went for a wander around waterfront in the city.

Ostatnich kilka weekendow pogoda byla naprawde piekna, dlatego za kazdym razem staralismy sie spedzac czas na zewnatrz, bo nigdy nie wiadomo jak dlugo bedzie nam dane cieszyc sie taka aura. Nasza leniwa sobota rozpoczela sie od kawy wypitej w salonie zalanym sloncem, po ktorej nadszedl czas na sniadanie a la Julian :). Stwierdzilismy, ze grzechem byloby marnowanie tak pieknego dnia w domu i poszlismy powloczyc sie po miescie. 


Downtown Auckland
Centrum Auckland





Of course there was time for a snack :) We ordered our favourite seafood, this time calamari and scallops and of course hot chocolate, after all it is winter :)

Spacer nie mogl sie obejsc bez malej przekaski :) Zamowilismy nasze ulubione owoce morze, tym razem kalamarnice i przegrzebki i oczywiscie goraca czekolade, w koncu jest zima :)



The view from the restaurant.
Widok z restauracji.



My all year 'uniform' - ripped jeans and stripes.
Moj caloroczny 'mundurek' - dziurawe jeansy i paski.







Evening light.
Wieczorne swiatlo.


I was wearing:
jacket - Just Jeans
top - Zara
jeans - Zara
shoes - Aldo

Wednesday, June 11, 2014

Last Saturday


Even though I have been living in NZ for almost 9 years I still cannot believe its beauty. We spent last Saturday driving around Waiheke Island admiring its stunning views. It was first winter weekend here but you would never guess by looking at these photos. It was sunny and temperature must have been around 20C. I must say it is my kind of winter :) 
Despite the fact that I am definitely a city girl I am falling in love with this island more and more. I even dare to say that maybe I could live there one day…? Plus I get to wear gumboots every time in Waiheke because autumn/winter mornings are quite misty and that is something I haven't done since I was probably 5 :)

Mimo, ze mieszkam w NZ juz prawie 9 lat, to jej piekno wciaz zachwyca mnie na kazdym kroku. Ostatnia sobote spedzilismy jezdzac po wyspie Waiheke podziwiajac zapierajace dech w piersiach widoki. To byl pierwszy zimowy weekend, co trudno zgadnac patrzac na zdjecia. Bylo slonecznie i bardzo cieplo, mysle, ze temperatura wynosila okolo 20 stopni. Musze przyznac, ze taka zime baaardzo lubie :)
Chociaz zdecydowanie zaliczam sie do grona osob, ktore nie wyobrazaja sobie mieszkania nigdzie poza duzym miastem, to za kazdym razem kiedy odwiedzam ta wyspe coraz czesciej mysle, ze moze moglabym tu kiedys zamieszkac…? I oczywiscie duzym plusem jest to, ze moge smialo chodzic w kaloszach :) i czuc sie jak dzieciak, bo poranki w okresie jesienno-zimowym sa dosyc mokre.


Even though it is winter everything is still so green!
Mimo trwajacej zimy dalej jest bardzo zielono!


Cute little church in the middle of nowhere
Sliczny maly, bialy kosciol posrodku niczego


No matter where you are on the island, you cannot be too far from the beach :)
Niewazne, w ktorym miejscu jestes na wyspie, plaza na pewno czai sie tuz za rogiem :)


And here they are, aforementioned gumboots :)
A oto i one, wczesniej wspomniane kalosze :)











On the way back. View from the ferry.
W drodze powrotnej. Widok z promu.


I wouldn't mind living in that white house.
Nie mialabym nic przeciwko mieszkaniu w tym bialym domu.