Pages

Monday, July 28, 2014

The way I see it...


I have been wondering whether I should raise this topic because I certainly do not wish to promote this type of behaviour and I think that the only way to fight it is to boycott it, however in the end I decided to write about it as I am hoping that maybe someone will read it and think twice before giving any attention to this family and people like them…
So here it is my little rant about a girl who was born in a privileged family and as she was growing up all she was interested in was to become famous. The problem was she did not have any special talent, she was too short to be a model, could not sing, her acting skills were mediocre so she decided to use something that always works…sex. She recorded herself having sex with her boyfriend and then 'miraculously' this tape found its way to the virtual world and everyone could watch it online. Guess what? Soon after that the girl and her family got offered their own reality show. Mission accomplished,  she could start her path to fame…I am sure you all know who I am talking about…Yes, Kim Kardashian and her  family have captured attention of millions of people all over the world. However my question is WHY??? I am unable to express my utter shock that somebody would be interested in the lives of bunch of girls who do nothing apart from being drama queens, are obsessed with their looks and have absolutely nothing sensible to say…Yet, there are literally millions of people following them on social media. Why oh why would one follow a group of nobodies  when there are so many inspiring people out there?!  People with amazing stories, amazing skills, people that have something to show to the world and it does not include their  big lips doing 'duck face', big boobs or big ass…. I hate it that we live in the world where people are famous because they showed their bare ass in public but what I hate even more is that there are ordinary people who applaud that kind of behaviour…I really hope that one day we will eventually wake up and  start seeing people and things for what they really are…
Just to show you my point below you can find some photos taken from Kardashian sisters' Instagram accounts.

Dlugo zastanawialam sie czy w ogole powinnam poruszac ten temat, poniewaz ostatnia rzecza jaka chce zrobic jest promowanie tego typu zachowan. Uwazam, ze najlepszym sposobem walki z tym zjawiskiem jest ignorowanie go, ale mam cicha nadzieje, ze moze po przeczytaniu tego posta ktos zastanowi sie dwa razy zanim poswieci chociaz sekunde swojego czasu na ogladanie zycie tej rodziny lub im podobnych…
I tutaj zaczyna sie moja opowiesc o dziewczynie pochodzacej z uprzywilejowanej rodziny, ktorej glownym celem w zyciu bylo zdobycie slawy. Jedynym problemem bylo to, ze nie posiadala ona zadnych szczegolnych talentow. Byla za niska, zeby byc modelka, nie miala glosu, a jej zdolnosci aktorskie byly ponizej krytyki, dlatego tez stwierdzila, ze niezawodnym sposobem na zdobycie rozglosu bedzie…seks. Nagrala filmik, na ktorym uprawiala seks ze swoim owczesnym chlopakiem, a potem nagranie to zostalo 'przypadkowo' umieszczone w internecie…Zgadnijcie co stalo sie niedlugo potem? Dziewczyna, o ktorej mowa wraz ze swoja rodzine dostala swoj wlasny reality show…Cel osiagniety, nasza 'bohaterka' mogla rozpoczac droge do slawy…Jestem pewna, ze juz wszyscy wiecie o kim mowa. Tak jest, Kim Kardashian i jej rodzina zdobyli zainteresowanie milionow widzow na calym swiecie. A mnie na usta cisnie sie tylko jedno pytanie: DLACZEGO??? Nie jestem nawet w stanie wyrazic mojego niedowierzania i szoku, ze ktokolwiek moglby byc zainteresowany zyciem grupy dziewczat/kobiet, ktore nie robia nic poza kreowaniem sztucznych problemow, maja obsesje na punkcie swojego wygladu i naprawde nie maja nic madrego do powiedzenia. A mimo to maja miliony fanow, ktorzy sledza ich kazdy krok. Dlaczego ktos decyduje sie obserwowac grupe kompletnych zer, kiedy na social media mozna znalezc setki inspirujacych ludzi, ktorzy cos soba reprezentuja i moga zaoferowac swiatu cos wartosciowego i nie sa to ich napompowane usta, wielkie piersi i ogromne tylki? Nie znosze tego, ze zyjemy w swiecie, w ktorym ludzie staja sie slawni dzieki temu, ze pokazali publicznie swoj tylek lub inna czesc ciala, a jeszcze bardziej nie znosze tego, ze tak wielu sposrod nas przyklaskuje takiemu zachowaniu…Mam tylko nadzieje, ze ktoregos dnia sie ockniemy i zaczniemy widziec ludzi, takimi jakimi naprawde sa…
Aby zilustrowac moj punkt widzenia, ponizej prezentuje bardzo maly wycinek 'tworczosci' siostr Kardashian. Wszystkie zdjecia pochodza z ich kont na instagramie.


We are unable to take a normal photo. Our lips are in a permanent 'duck face' position.
Nie jestesmy w stanie normalnie usmiechnac sie na zdjeciu, bo cala nasza uwaga jest skupiona na robieniu 'dziobka'.













This is me in my car, I thought you all wanted to see my boobs and my duck face…
To ja w moim samochodzie, pomyslalam, ze na pewno chcielibyscie zobaczyc moje piersi i moj dziobek…


A close up of my lips, because you have not seen them enough.
Zblizenie moich ust, bo mam wrazenie, ze nie widzieliscie ich wystarczajaco czesto.



And a bit more of me making duck face.
I jeszcze troche moich zdjec, na ktorych robie dziobek.





My sisters and I are also obsessed with our butts so we post a lot of photos of them so you can admire them on a daily basis.
Moje siostry i ja mamy rowniez obsesje na temat naszych tylkow, wiec czesto je fotografujemy i zamieszczamy zdjecia w internecie, zebyscie codziennie mogli podziwiac nasze ksztalty.




'Look how little Mason was'. This is exactly the first thing that comes to mind when looking at this photo…
'Zobaczcie jak Mason byl malutki'. Tak, bo to jest dokladnie pierwsze rzecz jaka przychodzi kazdemu do glowy, kiedy patrzy na to zdjecie…


And let's not forget about my boobs…I take endless photos of my boobs so you can all admire them.
No i oczywiscie nie zapominajmy o moich piersiach. Robie im niezliczona ilosc zdjec, zebyscie mogli je podziwiac.




There are of course thousands of other photos showing exactly the same body parts but I think you have seen enough to see my point.

Oczywiscie moglabym tu zamiescic tysiace innych zdjec, na ktorych siostry Kardashian prezentuja te same czescie ciala, ale chyba widzieliscie wystarczajaco, zeby zrozumiec moj punkt widzenia.


Monday, July 7, 2014

Visiting the King Country


A few weeks ago Julian had an out of town gig so as usual we decided to turn it into a mini road trip. However this time it was even more exciting as our route included visiting Julian's hometown. As much as I do not want to admit it, I am pretty sentimental and this kind of thing makes me pretty happy. I was looking forward to seeing the town where Julian went to primary school and formed his first childhood memories :)
Our first stop was Taumarunui where Julian played his gig on Saturday night. Sunday morning we set off to Raetihi  - Julian's hometown. Raetihi is located in the central North Island in a region called The King Country. Its population in 2006 was recorded at 1,035 so it is pretty small but very charming with its little buildings some of which are over 100 years old…Note to my European readers: do not laugh, 100 years old is a pretty big deal in NZ ;) One of the main attractions of Raetihi is its proximity to Mount Ruapehu (one of the world's most active volcanoes and the largest active volcano in NZ). Mount Ruapehu is also a major ski centre in the North Island. It is definitely a breathtaking view when you drive through those windy roads and all of a sudden you see this beautiful majestic mountain covered in snow…And let me tell you once you get out of the car…You can definitely feel it is winter and you are not in Auckland anymore… 

Kilka tygodni temu Julian gral koncert poza Auckland, wiec jak to mamy w zwyczaju stwierdzilismy, ze to bedzie dobra okazja na urzadzenie mini wycieczki samochodowej po okolicznych miejscowosciach. Aczkolwiek tym razem smaczku calej wyprawie dodawal fakt, ze mielismy w planach odwiedzenie rodzinnego miasteczka Juliana.  Chociaz bardzo nie lubie sie do tego przyznawac, jestem  strasznie sentymentalna i tego typu wycieczki sprawiaja mi mnostwo radosci. Nie moglam sie doczekac, zeby zobaczyc, gdzie Julian mieszkal jako maly chlopiec, gdzie chodzil do szkoly podstawowej i gdzie nawiazywal pierwsze przyjaznie :)
Naszym pierwszym przystankiem bylo Taumarunui. Tam Julian gral koncert w sobote wieczorem, a w niedziele rano wyruszylismy do Raetihi - rodzinnego miasta Juliana. Raetihi znajduje sie w centralnej czesci wyspy polnocnej, w rejonie zwanym The King Country. Wedlug danych z 2006 jego populacja, to zaledwie 1,035 mieszkancow. Miasteczko jest bardzo male, ale niezwykle urokliwe z malymi, drewnianymi budynkami. Niektore z nich maja nawet ponad 100 lat…Uwaga do moich europejskich czytelnikow: prosze sie nie smiac, ale budynek, ktory ma ponad 100 lat to powazna sprawa w NZ ;) Jedna z glownych atrakcji Raetihi jest jego bliskosc do Mount Ruapehu (jednego z najbardziej aktywnych wulkanow na swiecie i najwiekszego wulkanu w NZ). Mount Ruapehu jest takze glownym osrodkiem narciarskim na wyspie polnocnej. Jej widok zdecydowanie zapiera dech w piersiach, zwlaszcza kiedy jadac przez dluzszy czas po dosc kretych drogach, nagle wylania sie przed nami ta piekna i majestatyczna, pokryta sniegiem gora…I mozecie wierzyc mi na slowo, ze sekunde po tym jak opuscicie cieple wnetrze samochodu, momentalnie zdajecie sobie sprawe z tego, ze tak faktycznie jest zima a Auckland z jego umiarkowanymi temperaturami jest daleko stad… 


Ohakune Railway Station





Pretty impressive railway bridge. Julian's brothers used to dare each other to run across it…If there was a train coming there was no escape...Boys and their risky games. Julian being the youngest missed out on this game…

Robiacy wrazenie most kolejowy. Bracia Juliana jako dzieci wyzywali sie wzajemnie na pojedynki polegajace na przebiegnieciu calej dlugosci mostu. Jesli w tym czasie jechalby pociag, to szanse na ucieczke praktycznie nie istnialy…Chlopcy i ich ryzykowne zabawy. Julian jako najmlodszy nie bral w tym udzialu i do dzis nie moze tego odzalowac…





One of the main streets in Raetihi
Jedna z glownych ulic w Raetihi


Old railway station, now turned into a museum.
Stara stacja kolejowa. Teraz miesci sie tutaj muzeum.






I love his smile ❤
Uwielbiam Jego usmiech ❤


Beautiful Mount Ruapehu


We finished off the day on an unhealthy note by stuffing ourselves with pork sliders, spare ribs and fries. We had no regrets though as everything was delicious. 

Dzien zakonczylismy opychajac sie niezdrowym jedzeniem…w menu znalazly sie kanapki z wieprzowina, zeberka i frytki. Nie mielismy zadnych wyrzutow sumienia, bo wszystko bylo przepyszne.



Friday, June 20, 2014

Proximity to water :)


Since I was a little girl I always wanted to live somewhere close to sea. I envied people who could go for a walk on the beach on a daily basis. I was lucky if I saw sea once a year…However my fate changed over eight years ago when I moved to Auckland. Now I am so used to the fact that wherever I go within the city I will see the ocean, I cannot imagine how I spent almost 2/3 of my life being unable to do that ;) Nothing calms me down more than sitting down and looking at water, especially that here I can do it even in winter :) without the risk of getting frostbites. Climate in NZ is quite varied, there are regions where it snows in winter and temperature drops below zero, but there are places like Auckland where you do not see the snow and temperatures oscillate between 15 and 20 degrees. It is definitely my kind of winter :) I hate being cold and I still have nightmares when I think of times when I was a little girl and my mum would force me to wear tights underneath my pants (which I hated because it made me feel like I was wearing an armour - it was sooo uncomfortable) as it was cold outside. Of course there are days here when it rains literally for days during winter but it is still better than enduring freezing temperatures for months so if any of you hate the cold and need good dose of vitamin D you should definitely come and live in Auckland :) 

Odkad pamietam jednym z moich najwiekszych marzen bylo mieszkanie blisko morza. Jak ja zazdroscilam wszystkim, ktorzy mogli kazdego dnia pojsc na spacer po plazy. Ja uwazalam sie za szczesciare jesli udalo mi sie zobaczyc morze raz w roku…Ale los sie do mnie usmiechnal ponad osiem lat temu, kiedy przeprowadzilam sie do Auckland. Teraz jestem juz tak przyzwyczajona do widoku oceanu, ze nie moge sobie wyobrazic jak przezylam prawie 2/3 zycia bez codziennej dawki wody. Nic nie uspokaja mnie tak jak widok fal, zwlaszcza, ze tutaj moge wybrac sie na plaze nawet w zimie :), nie ryzykujac, ze cos sobie odmroze. Klimat w NZ jest bardzo zroznicowany, sa regiony gdzie pada snieg i temperatura spada ponizej zera, ale na szczecie sa miejsca takie jak Auckland, gdzie nie doswiadczycie sniegu, a temperatury oscyluja w okolicach 15-20 stopni. To zdecydowanie moj ulubiony typ zimy :) Ja nienawidze marznac i do dzis mam koszmary, kiedy przypominam sobie  jak w dziecinstwie mama kazala zakladac mi cieple rajtuzy pod spodnie (serdecznie tego nienawidzilam, bo mialam wrazenie jakbym chodzila w zbroi), poniewaz na zewnatrz bylo tak zimno. Oczywiscie, ze i tutaj nie jest tak idealnie i zdarzaja sie zimowe dni, kiedy deszcz leje doslownie bez przerwy, ale mimo wszystko latwiej to przezyc niz miesiace w ujemnych temperaturach, takze jesli ktos nie znosi zimna i potrzebuje odpowiedniej dawki witaminy D, to zdecydowanie powinien sie przeprowadzic do Auckland :)


The last few weekends have been really sunny and warm, therefore we have been taking advantage of it staying outdoors for most of the time. We started our lazy Saturday with coffees in sun filled lounge followed by homemade breakfast prepared by Julian :) Then we decided it would be a total waste to stay indoors and we went for a wander around waterfront in the city.

Ostatnich kilka weekendow pogoda byla naprawde piekna, dlatego za kazdym razem staralismy sie spedzac czas na zewnatrz, bo nigdy nie wiadomo jak dlugo bedzie nam dane cieszyc sie taka aura. Nasza leniwa sobota rozpoczela sie od kawy wypitej w salonie zalanym sloncem, po ktorej nadszedl czas na sniadanie a la Julian :). Stwierdzilismy, ze grzechem byloby marnowanie tak pieknego dnia w domu i poszlismy powloczyc sie po miescie. 


Downtown Auckland
Centrum Auckland





Of course there was time for a snack :) We ordered our favourite seafood, this time calamari and scallops and of course hot chocolate, after all it is winter :)

Spacer nie mogl sie obejsc bez malej przekaski :) Zamowilismy nasze ulubione owoce morze, tym razem kalamarnice i przegrzebki i oczywiscie goraca czekolade, w koncu jest zima :)



The view from the restaurant.
Widok z restauracji.



My all year 'uniform' - ripped jeans and stripes.
Moj caloroczny 'mundurek' - dziurawe jeansy i paski.







Evening light.
Wieczorne swiatlo.


I was wearing:
jacket - Just Jeans
top - Zara
jeans - Zara
shoes - Aldo